Witamy na najlepszej stronie z hackami i kodami do gier na androida oraz recenzjami i poradnikami dla aplikacji mobilnych. Wszystkie czity były osobiście przez nas testowane na kilku modelach telefonów i tabletów

Uncharted: Fortune Hunter na androida.

Po którymś z kolei poziomie Sully, kompan Nathana i nasz narrator, pyta: „Jak myślisz, kto to zaprojektował?" Drakę od powiada: „Ktoś, komu się bardzo nudziło". I coś w tym jest, choć jakości Uncharted: Fortune Hunter  winna jest nie do końca nuda. Nie zrozumcie mnie źle - to całkiem przyzwoita gra logiczna. Problem jednak leży nie tyle w zasadach kreślących rozgrywkę, co w bardzo nierównym poziomie trudności i problemach z czasami ładowania. 



 Uncharted: Fortune Hunter jest naprawdę ładny: lekko pixarowa grafika, płynne animacje i czytelne menusy tworzą spójną całość, na którą miło się patrzy. W grze poruszamy się Nathanem Drakiem po planszy widzianej z lotu ptaka. Naszym celem jest zdobycie artefaktu, który w jakiś sposób jest zablokowany przez ułożenie poziomu.Te składają się z klocków, które za każdym razem poustawiane są inaczej, a naszym zadaniem jest poprzesuwać je tak, by w jak najmniejszej liczbie ruchów dostać się do artefaktu (rozgrywka odbywa się w turach). Jeśli zmieścimy się w tej określonej przez twórców, otrzymamy klucz, którym będziemy mogli otworzyć skrzynię z bonusami.  Na naszej drodze stoją różne przeszkadzajki pokroju ruchomych ścian, bomb, ostrzeliwujących ścieżkę wież, przycisków i tarcz, które traktowane strzałem z pistoletu odblokowują bądź blokują dalszą drogę.



Czasami zdobyć możemy dodatkowy artefakt lub Mistyczne Kule, które po użyciu pokażą nam optymalna drogę do celu lub podpowiedzą, jak działają zagadki. W sumie mechanika Uncharted: Fortune Hunter jest bardzo prosta, łatwo przyswoić nowości, które co jakiś czas pojawiają się w kolejnych poziomach. Problem jest jednak z responsywnością: gra często źle odczytuje nasze ruchy, każdy więc najlepiej wykonać bardzo dokładnie. Nieraz Drakę zatrzymał się w połowie drogi, bo nie wyrysowałem paluchem trasy odpowiednio starannie, co z reguły uniemożliwia zdobycie klucza i sprawia, że ma się ochotę nadziać głównego bohatera na jeden z tych wyskakujących z podłogi kolców. Parę razy też trafiłem na etap, który był tak absurdalnie prosty w porównaniu do poprzedniego, że spokojnie mógłby trafić do tutoriala. Na następnym główkowałem już ze dwie minuty, ostrożnie testując wszystkie możliwe warianty.

  Fortune Hunter robi też jednocześnie za companion app do Uncharted 4, pozwalając nam zdobywać do niej dodatkową walutę, skiny i boostery do trybu multiplayer. Bonusy odblokowujemy za postępy w grze, czasem można je również zdobyć, zbierając dodatkowy artefakt na mapie. Głównie jednak wypadają ze wspomnianych wcześniej skrzyń, które co pewien czas „podsyła" nam Sully. Im więcej ich otworzymy, tym dłużej musimy czekać na kolejną. Na szczęście można je też kupić za złoto, co w zasadzie skraca czas oczekiwania.

Walutę w Uncharted: Fortune Hunter  pozyskujemy za każdy pokonany poziom, czasem także sypnie jej się nieco z otwartej skrzyni. Możemy również wymienić zdobyte Mistyczne Kule na złoto - i polecam to robić, gdyż ani razu nie czułem potrzeby sięgnięcia po podpowiedź. Za złoto można też kupić kilka skórek dla Nathana, choć najlepiej wydać całą mamonę na skrzynki - zdecydowanie korzystniej na tym wyjdziecie. To byłby całkiem przyjemny tytuł. Gra cierpi jednak na paskudnie długie czasy ładowania: każdy poziom to około dziesięciu sekund czekania! Co więcej, za każdym restartem poziomu znowu odpala się wczytywanie - czasami wygląda to tak, że wpatrujemy się w ekran ładowania kilka razy dłużej, niż trwała sama rozgrywka. W grze mobilnej to absolutnie karygodne. Jak komuś się bardzo nudzi - niby można pograć, ale jest tyle podobnych (i lepszych) tytułów...

Twitter Delicious Facebook Digg Stumbleupon Favorites More