Witamy na najlepszej stronie z hackami i kodami do gier na androida oraz recenzjami i poradnikami dla aplikacji mobilnych. Wszystkie czity były osobiście przez nas testowane na kilku modelach telefonów i tabletów

Uncharted 4: Kres Złodzieja - kody na życie i amunicję

Tutaj znajdziesz kody do gry Uncharted 4 - Kres Złodzieja na życie/zdrowie oraz nielimitowana liczbę amunicji. Po wystukaniu na padzie odpowiedniej kombinacji  klawiszy.

Deklaracja, ze najbliższa gra Uncharted 4 będzie ostatnim spotkaniem z charyzmatycznym bohaterem, to niezwykłe zjawisko. Gratuluję ekipie Naughty Dog odwagi i trochę wbrew sobie trzymam kciuki za to, by więcej nie ściągała Nate'a z emerytury. Impreza pożegnalna, jaką mu wyprawiono, jest spektakularna. Tak właśnie chcę pamiętać Drake'a. Nie jako dziadygę, który natarł stawy maścią i znalazł UFO.





Uncharted zawsze potrafiła wydusić z mojej piersi szczere, dziecięce westchnienie zachwytu, niedowierzania, podziwu dla rozmachu przekraczającego kolejne granice fantazji i możliwości sprzętu. „Uncharted 4" ponownie udało się mnie zaskoczyć i to podwójnie, bo wcale nie jeszcze bardziej ekstrawaganckim chaosem. Po trzech poprzednich odsłonach sztuczki Naughty Dog nie robią już tak piorunującego wrażenia, bo doskonale wiesz, czego się spodziewać. Że posadzki będą się zapadać, gdy cel wędrówki zda się na wyciągnięcie ręki. Że Drakę kilkadziesiąt razy zawiśnie na jednej ręce nad przepaścią po tym, jak jakaś belka lub skalny występ nie wytrzymają jego ciężaru podczas wspinaczki lub urwie się most. Że Nathan kilka razy runie w dół, grzmotnie plecami o ziemię, po czym jęknie, stęknie, rzuci żartobliwy komentarz i pozbiera się, choć powinien mieć strzaskaną większość kości, z kręgosłupem na czole. Że będzie moment, w którym intensywność i widowiskowość akcji sięgną zenitu, po czym staną na palcach, by pokazać, że można. Te wszystkie unchartedowe środki wyrazu są oczywiście i w Kresie złodzieja, choć pomijając obłędny pościg na Madagaskarze, pokazany już dawno temu w gameplayach, nie ma tu sekwencji, które rozmachem rzuciłyby mnie na kolana. Obecnie są tylko skuteczne pompują adrenalinę i napędzają wrażenie uczestnictwa w niewiarygodnej przygodzie, ale nie oszałamiają jak niegdyś.




 W zachwyt wprawiło mnie coś zgoła innego. Mistrzowska narracja. Na sposób odpalenia akcji można jednak trochę kręcić nosem, bo oto do drzwi biura, w którym ustatkowany Drakę przekłada papiery, puka jego starszy brat Sam. Nathan nie wierzy własnym oczom, bo przez ostatnich 15 lat uważał Sama za martwego i zadręczał się wyrzutami sumienia (przyczyny poznajemy podczas grywalnej sekwencji). Ja też nie dowierzam, bo nie przypominam sobie, żeby w jakiejkolwiek poprzedniej odsłonie temat zaginionego brata przemknął gdzieś choćby półsłówkiem. Żadnego„Szkoda, że Sama tu nie ma" po odkryciu El Dorado. Żadnych wspominków-a przecież w Oszustwie Drake'a pojawiły się retrospekcje z dzieciństwa bohatera. W„czwórce"też są, ale już z udziałem brata, i zgodnie z obietnicami twórców rzucają światło na wydarzenia, które ukształtowały Nathana - problemy w sierocińcu, niebezpieczne nocne wypady braci, wreszcie dokładny moment, w którym pożyczyli oni nazwisko od słynnego angielskiego żeglarza. Wyjaśniają w końcu, dlaczego właśnie ta ostatnia wyprawa, na którą namawia Nate'a Sam, jest dla Drake'ów tak szalenie ważna. Niechodzi tylko o to, że Sam wrócił do świata żywych z gigantycznym długiem, który spłaci królowi podziemnego światka albo pieniędzmi, albo własnym życiem.


Jedyną szansą na pozyskanie zawrotnej sumy jest odnalezienie legendarnego skarbu Henry'ego Avery'ego-autentycznego XVII-wiecznego angielskiego pirata, który wsławił się brawurowym napadem. Wyniósł z niego największy łup w historii morskich rozbojów, po czym przepadł bez wieści wraz z zagrabioną fortuną. Legenda głosi, że założył piracką kolonię, do której ściągnęli awanturnicy z całego świata. Tak się składa, że Draketowie mają pomysł, gdzie szukać wskazówek odnośnie do miejsca położenia tej mitycznej komuny zwanej Li-bertalią. Jest tylko pewien problem - Nate obiecał swojej żonie Elenie, że nie będzie już szukał guza, a na skarb ostrzy sobie zęby inny poszukiwacz, który wynajął armię najemników i nie jest człowiekiem, z jakim warto pogrywać. Nathan nie potrafi jednak oprzeć się pokusie jeszcze jednej wielkiej przygody, zwłaszcza u boku cudownie odzyskanego starszego brata, i rzuca na szalę przyszłość u boku Eleny.

Twitter Delicious Facebook Digg Stumbleupon Favorites More