Witamy na najlepszej stronie z hackami i kodami do gier na androida oraz recenzjami i poradnikami dla aplikacji mobilnych. Wszystkie czity były osobiście przez nas testowane na kilku modelach telefonów i tabletów

Ratchet & Clank BTN na Android

Jeśli szukasz hacki do gry Ratchet & Clank BTN lub jak kto woli czity warto przeczytać ten artykuł od początku do końca aby dowiedzieć się cos o tej grze. Pracowita garstka programistów od ponad dwóch lat wyznacza standardy na rynku platformówek. Sumiennie podnoszenie poprzeczki doprowadziło do tego, że na polu bitwy pozostało jedynie Naughty Dog (seria Jak and Daxter) i Sucker Punch (Sly Raccoon). Logo Insomniac od zawsze oznaczało grywalne, dopracowane produkcje z najwyższej światowej półki, zaś Ratchet & Clank BTN to kolejny pokaz ich gigantycznych możliwości jednak tym razem na gra ukazała się na telefony. Sprawdzając kilka miesięcy temu wczesną wersję gry byłem ciekaw, czy gotowy tytuł będzie niósł w sobie wystarczającą ilość zmian i nowych patentów, aby raz jeszcze olśnić fanów. Teraz już wiem, że Ratchet & Clank BTN to jedna z gier mojego życia. Poważnie.








Historyjka wprowadzająca w grę ponownie łączy dramat z ogromną ilością wyszukanego (a także nieco bardziej prostackiego) humoru. Na pierwszym planie pojawi się tym razem blaszany i krzykliwy Dr Nefarious, pragnący pozamieniać mieszkańców wszystkich planet w ogłupiałe roboty. W tym celu doktorek połączy swe siły z obleśną rasą pierdzących, jednookich Tyhrranoidów, po czym uda mu się przeprowadzić serię zmasowanych ataków na niczego niespodziewających się obywateli. Radosny mayhem Nefariousa potrwa jednak do momentu, gdy na jego drodze stanie... agent Clank i jego szofer - Ratchet. Tak się bowiem składa, że nasz malutki robocik i jego bijący rekordy oglądalności serial o tajnym agencie to absolutny medialny hit i najbardziej rozpoznawalne dobro we wszechświecie. Mieszkańcy zagrożonych planet doskonale wiedzą, do kogo zgłosić się o pomoc i tak zaczyna się trzecia, najlepsza część serii spod znaku dymiącej spluwy i rozsypanych dookoła śrubek.


Pomijając już całą tą popularność Clanka, w Wasze ręce ponownie oddany zostanie Ratchet wraz z zupełnie nowym, miażdżącym zestawem dwudziestu broni. Z odcinka na odcinek długouchy bohater prezentuje kompletnie odświeżony, pomysłowo zaprojektowany arsenał narzędzi zagłady i tym razem nie będzie inaczej. W plecaku znajdzie się między innymi elektryczna strzelba zmiatającą wszystko z bliskiego dystansu, wyrzutnia bomb, dobra na większe ilości przeciwników, karabin wypluwający ostre dyski, czy też broń produkująca czarne dziury do zasysania głupich Tyhrranoidów. To, że każda fuzja wraz z ilością rozwalonych nią przeciwników automatycznie ulepsza się, nie jest żadną nowością. Informuje o tym specjalny pasek, który leniwie rośnie wraz z każdą kolejną dezintegracją. Co powiecie jednak na to, że w trzeciej części gry wszystkie bronie można wywindować aż do piątego levelu, czyniąc z nich istne narzędzia masowych nieszczęść? Podpakowana do maksimum strzelba zdejmowała potwory z drugiego końca poziomu, wystrzelona rakieta rozbijała się na osiem śledzących wrogów pocisków, naprowadzane działko namierzało większą ilość pokrak, i tak dalej. Warto zatem poświęcić trochę czasu na podciągnięcie statystyk broni, bo to znacznie ułatwi dalszą rozgrywkę. Zaryzykuję też twierdzenie, że seria Ratchet and Clank poza platformówką i strzelanką jest też w jakimś procencie rpg. Zarówno pasek energii, jak i statystyki broni zostały ślicznie opisane liczbami, dokładnie informującymi o postępie rozwoju. Nieźle. Główny bohater tradycyjnie zajmie się ubojem potworów i rozwalaniem skrzyń kryjących w sobie tony śrub (lokalna waluta), amunicji i dopalek.

Nowością są skrzynie, po zniszczeniu których Ratchet staje się na moment nieśmiertelny i zaczyna taniec śmierci z dwoma płonącymi toporkami w łapach oraz skrzynki kryjące chwilowy mnożnik zebranych punktów. Niewiele tu nowego, ale zawsze coś. Jeśli denerwowały Was w poprzednich częściach zagadki logiczne, to wiedzcie, że w tej części gry mają one już niewiele wspólnego z logiką, a więcej ze zwykłą strzelanką. To czyni je znacznie przyjemniejszymi dla osób, które od siekanki oczekują przede wszystkim akcji, a nie nudnych, „umysłowych” przestojów. W pewnym momencie pojawia się fajna opcja - Ratchet może zamienić się w Tyhrranoida. Tyhrranoidzi to bardzo obleśna rasa, a jej członkowie porozumiewają się między sobą głośnymi pierdnięciami i beknięciami. Coś mi to przypomina zresztą... Rozmowa z nimi jest łudząco podobna do pierwszej z brzegu gry muzycznej, gdzie w odpowiednim czasie należy wdusić wskazane guziki. Pomyl sekwencje, a Ratchet nieumyślnie obrazi rozmówcę i będzie z tego zabawna chryja.


Siła tej części Ratchet & Clank BTN leży przede wszystkim w starych, sprawdzonych pomysłach uzupełnionych o masę chwytających za serce patentów. Niejednokrotnie otworzycie szeroko buzię - na przykład widząc Ratcheta biorącego udział w powietrznym desancie na planetę. Bohater spada wówczas w kierunku ziemi, przebija kolejne warstwy chmur, uszy falują mu na wietrze, a wszystko co należy w takich momentach robić to lawirować między pociskami nadlatującymi z dołu. Widok jest niezapomniany! Podczas kilkunastogodzinnej przygody natkniecie się również na bardzo sympatyczne, rozchwytywane w całym wszechświecie, grywalne komiksy Kapitana Owarka. Każdy komiks to odrębna, humorystyczna historyjka, podczas której przejmujemy kontrolę nad największym turbo lanserem w historii serii. Dwuwymiarowe przygody stanowią bardzo fajną odskocznię od właściwej gry, zaś ukończenie każdego video komiksu odblokuje jakieś fajne nagrody. Na lepsze poprawiły się etapy, gdzie Ratchet pilotuje powietrzny szturmowiec. W poprzedniej części dość kiepsko sterowało mi się ociężałym, mało precyzyjnym i zbyt podatnym na trafienia przeciwników klockiem. Tym razem jednak dość często łapałem się na tym, że misje łatane powtarzam kilka razy po tym, jak je ukończyłem. Sterowanie, precyzja, miodność płynąca z zabawy - to zupełnie inna bajka.

Malkontenci powiedzą jednak, że na pierwszy rzut oka gra praktycznie niczym nie różni się od Ratchet and Clank 2 i będą w tym mieli sporo racji. Zabawa toczy się w niemal identycznych klimatach, powróciła masa zbliżonych pomysłów (kupowanie zbroi, tuningowanie spluw), nawet część animacji pozostała niezmieniona. Te same pozostały również zasady gry - przed rozpoczęciem eksploracji kolejnej planety Ratchet & Clank BTN  otrzymują listę zadań do wypełnienia, które popchną akcję dalej. Tradycyjnie też, misja szybko schodzi na dalszy plan, na pierwszy zaś wysuwa się wymiana ognia z przeciwnikami oraz podziwianie ślicznej architektury i przywiązania autorów do szczegółów. Zaręczam jednak, że nawet osobom, którym lekko przejadła się już część druga (tu nieśmiało podnoszę rękę), będą trójeczką zwyczajnie zachwycone. Doskonale bazuje na najlepszych wymyślonych dotąd pomysłach zespołu Insomniac Games. Aha, bardzo miłym patentem jest pewien bonus lojalnościowy dla osób, które ukończyły poprzednie odsłony gry i przypadkiem mają save’y na karcie pamięci. Jest takie miejsce, gdzie można zupełnie za darmo dostać stare, dobrze znane bronie, ale musicie go sami poszukać. Zabawę stara się przedłużyć masa zadań pobocznych, punktowanych ogromnymi ilościami śrubek oraz cała sterta wielopoziomowych bonusów. Jedne łatwo odblokować, nad Innymi trzeba jednak trochę posiedzieć. Świetnym, choć znanym już pomysłem są tak zwane Skill Points, czyli trudne do zdobycia punkty, za które kupicie przykładowo jakieś cheaty, filmy, bądź nowe, śmieszne ubranka dla bohaterów gry. Aha, zaproponowany przez twórców poziom trudności jest momentami nierówny. Przez większość czasu gra się w miarę lekko, ale potrafi czasem wyskoczyć jakiś hardcorowy etap zmazujący zadowolenie z twarzy.

To momentami czyni zabawę bardzo trudną, a walka z ostatnim bossem przypomni Wam bogaty zasób słownictwa z czasów młodości. Twórcy przygotowali blisko osiemnaście plansz, a wśród nich graficznie wypasiony las, futurystyczne przedmieścia, barwne etapy pod wodą, strome i gigantyczne etapy górzyste, gorące wulkany. Pomijam już fakt, że każda miejscówka wykonana została z rewelacyjnym pomysłem, smakiem i wyczuciem klimatu, a animacja nie spada poniżej ultrapłynnych sześćdziesięciu klatek na sekundę. Etapy w Nie mam Ratchet & Clank BTN praktycznie nic do zarzucenia. Jasne, to tylko sequel, gra się ciągle tak samo, a tytuł nie zaskakuje już tak, jak poprzedniczki. Dla mnie jednak liczy się grywalność, frajda, zabawa ze skakania po platformach, rozbijania kolejnych przeciwników, skrzynek i szukanie zakopanych bonusów. Ciężko na tym polu znaleźć lepszą ofertę. Mistrzostwo świata. to dziesiątki animowanych dekoracji, masa nacierających grupowo oponentów, a każdy rozbity pokrak, sypie się na kawałki w towarzystwie mięsistych, kolorowych eksplozji. Tu nie ma mowy o niedoróbkach! Bardzo miło z wydarzeniami komponuje się również wysmakowana, pompatyczna muzyka, charakterystyczna już dia tej serii. W pewnym momencie odwiedzicie lokację z pierwszej części gry (Metropolis). Tam najlepiej widać, jaki krok naprzód wykonała ta seria.

Nie mam Ratchet & Clank BTN praktycznie nic do zarzucenia. Jasne, to tylko sequel, gra się ciągle tak samo, a tytuł nie zaskakuje już tak, jak poprzedniczki. Dla mnie jednak liczy się grywalność, frajda, zabawa ze skakania po platformach, rozbijania kolejnych przeciwników, skrzynek i szukanie zakopanych bonusów. Ciężko na tym polu znaleźć lepszą ofertę. Mistrzostwo świata.

Twitter Delicious Facebook Digg Stumbleupon Favorites More