Witamy na najlepszej stronie z hackami i kodami do gier na androida oraz recenzjami i poradnikami dla aplikacji mobilnych. Wszystkie czity były osobiście przez nas testowane na kilku modelach telefonów i tabletów

80 Days. Przygodówka na Androida. Poradnik

Po raz pierwszy ukończyłam 80 Days na tablecie, leżąc na koi w trakcie pobytu na żaglach. Zgarnęłam wtedy fortunę z zakładu „w 80 dni dookoła świata" po niemal sześćdziesięciu, prąc na wschód od Londynu, przez Warszawę i Moskwę, a potem Azję i - przekroczywszy Pacyfik - USA.

Tym razem postanowiłam ruszyć na południe, przez Afrykę, i nie przejmując się zbytnio tykającym zegarem, niespiesznie eksplorować wschodni brzeg Czarnego Lądu. Wkrótce zostałam zaproszona na morską ekspedycję mającą na celu ubicie znajdującego się ponoć w głębinach potwora. I choć wcielałam się w tę samą postać - sługę Phileasa Fogga - tym razem mój Obieżyświat był inny. Zamiast szlajać się po portach, slumsach, barach czy centrach miast spędzał większość czasu w ukryciu -pod pokładem, przy stoliku pod ścianą, w hotelu i innych miejscach, które nie przyciągają ciekawskich oczu - dbając o wygodę swojego chlebodawcy i odzywając się raczej zdawkowo.



Podczas trzygodzinnej podróży na PC przeżyliśmy razem tyle, że w jej połowie Passepartout mógł nazwać Fogga swoim przyjacielem. W konsekwencji tych wszystkich przygód, zmian planów i rozmaitych wypadków nasz wyjazd trwał nie 80, ale 116 dni. Słowem: przegraliśmy zakład.Tyle że było warto. Na przygotowanej przez Inkle mapie świata zaznaczono dziesiątki miejsc, rozsypanych po różnych kontynentach lokacji, z których każda kryje potencjalne interesujące widoki, spotkania, historie, zwroty akcji.

Narracja, która stanowi jeden z dwóch filarów zabawy, jest dopracowana w najdrobniejszych detalach. Bogate, wyraziste opisy, godne dżentelmena, wymuskane dialogi - ten, kto nazwie 80 Days przygodówką tekstową, wcale się nie pomyli. Mechanika, w rodzaju ilości zdrowia Fogga, nabywania i sprzedaży bagaży w zależności od klimatu i trasy, zarządzania gotówką czy  i to drugi filar - wybierania kolejnych celów podróży, jest prosta i ograniczona do minimum, podobnie jak oprawa.


Sednem jest fabuła, która sprawia, że przygody Obieżyświata odczuwa się jak własne, głównie dlatego, że to od decyzji gracza zależy, co wydarzy się dalej. Czy wyda terrorystę, czy zrozumie jego pobudki? Czy skrytykuje damę, która oszukuje w kartach, w obecności reszty towarzystwa? Jak zareaguje, będąc świadkiem morderstwa? Już w takich sytuacjach gra zachęca do powtarzania, a przecież jest tyle tras, jakimi można podążyć, tyle ludzi, których można poznać, tyle miast, które da się zwiedzić Cytując Przygody  To znaczy: nieprzyjemności, zburzony spokój, brak wygód. Przez takie rzeczy można się spóźnić na obiad".

The Duckforce Rises. Recenzja darmowej gry.

Powiedzcie to sobie na głos: karciane RPG z Donaldem i Sknerusem w rolach głównych. Jeżeli jeszcze nie chwyciliście za telefon albo tablet, to dodam: w Kaczogrodzie rozpętał się chaos, po ulicach biegają wrogie roboty, Bracia Be i inni złoczyńcy, a Sknerus na spółkę z Donaldem i Diodakiem założyli ruch oporu o nazwie Duckforce. To brzmi jak coś, co kupiłbym w ciemno w postaci gry AAA. Kupić nie mogłem, bo jest darmowe, a z trzech literek „A" pozostała może jedna, i to taka nadwątlona.


 The Duckforce Rises to gra z ogromnym potencjałem, którego po prostu nie wykorzystano. Audiowizualnie jest dobra, miejscami nawet świetna. Szkoda, że gameplajowo nie mado zaoferowania nic poza przyjemnym, ale prymitywnym systemem walki opartym na kartach oraz jeszcze bardziej prymitywnym rozwojem postaci. Nowy level oznacza czasami nową kartę, której używa się do ataku lub obrony - tylko że rodzaje ruchów można policzyć na palcach jednej dłoni. Policzmy zresztą razem: atak, zwiększenie siły na jedną turę, tarcza, odbicie ataku przeciwnika,zniwelowanie bonusów przeciwnika. Nie kłamałem z tą jedną dłonią - co prawda wszystko to można pomnożyć przez dwa, bo każdy ruch ma też wariant „grupowy" (na przykład ochrona całej drużyny, a nie jednej postaci), ale to i tak koszmarnie mało.

 Na domiar złego w związku z darmowością gracz zostaje na starcie zaplątany w pięć tysięcy różnych walut -energia potrzebna do rozpoczęcia kolejnej walki szybko się kończy, ale można ją uzupełnić za monety. Te w końcu też się kończą, więc ostatecznie i tak czekamy na odnawianie energii. Albo kupujemy monety za prawdziwe pieniądze. To obrzydliwe - nie dlatego, że wybrano taki, a nie inny sposób monetyzacji, ale dlatego, że nie pozostawiono nam opcji „wydaj X złotych i miej z głowy ograniczenia”.

Można za to kupić skarbiec ze sporą liczbą monet - za 50 euro. Po co mam kupować skarbiec, skoro już jestem Sknerusem?! Nie zraźcie się oceną. Każdemu, kto spędził pół dzieciństwa w Kaczogrodzie i ma urządzenie z iOS-em, polecam sprawdzić The Duckforce Rises. Po prostu żałuję, że gra nie jest tym, na co miała zadatki. Wśród pykadełek do tramwaju znajduje się natomiast na górnej półce.\

Dead Effect 2 - FPS na Androida.

Gdybym miał zamknąć tę recenzję w jednym zdaniu, rzekłbym: to odchudzony Dead Space zmieszany z okrojonym Doomem 3 i uzupełniony o implanty z Deus Eksa. W ramach fabularnego tła przebija się jakieś biedne science fiction, ale solą rozgrywki jest strzelanie do zombie (bardzo spoko), ludzi (mniej spoko), dronów i bossów (niezbyt spoko, bo też skurkowańce bywają nazbyt, jak na grę mobilną, ruchliwe). Wrogowie są tu - w stosunku do shooterów na większe platformy - odpowiednio spowolnieni, ale ich motorykę i tak opłaca się dodatkowo upośledzić bullet-time'em.



Na plus należy policzyć trzy postacie do wyboru (szczególnie polecam tę operującą kataną), świetną oprawę, masę skilli, atrakcyjnych wszczepów i rozwijalnych broni. Za frikosa przez długi czas gra się całkiem komfortowo, a reklamy nie wybijają z rytmu. I szkoda tylko, że na pewnym etapie „darmowe" awanse robią się na tyle powolne, że gra albo zagląda nam w kieszeń, albo przymusza do upierdliwego grindu.

Minions Paradise Strategiczna gra. Uwaga na mikropłatności.

Minionki rozbiły tegoroczny box office (ha, „tegoroczny"... to dziesiąty najbardziej dochodowy film w historii!), a teraz próbują ugrać kupkę szekli na platformach mobilnych. Minions Paradise to - pod względem intensywności-tapowany odpowiednik igraszki, jaką koty podejmują z kropką lasera. Nigdy cholerstwa nie złapią, ale mogą godzinami uderzać kompulsywnie łapkami o posadzki czy ściany. I świetnie się przy tym bawić!




 Phil, pechowy przedstawiciel rasy, przypadkiem rozbija luksusowy wycieczkowiec o skały. By zrekompensować funflom zmarnowane urlopy, wraz z nim staramy się urządzić na bezludnej wyspie raj na ziemi. Pod względem założeń to taki piętnaście razy radośniejszy Farmville. Gracza w tym głowa, by stale pozyskiwać imprezowe wyprawki i wznieść stosowną infrastrukturę. Dostęp do kolejnych zabudowań zdobywamy, organizując balangi, co jednak wymaga spożytkowania „punktów imprezy". Te da się zgarnąć, spełniając doraźne zachcianki wiksowiczów, realizując misje poboczne, rozgrywając jedną z pięciu prościutkich minigier (wrzucanie mango do koszyków, przeskakiwanie nad przeszkodami) albo płacąc specjalną walutą, którą da się i kupić za złotówki, i zdobyć skądinąd.



Co tu kryć, w kategorii wyciągania pieniędzy nikt nie ma do EA startu. To fiskalni Mefistofelesi, którzy wrzucają w sieć uzależniające, pęczniejące od atrakcyjnej zawartości tytuły, przez długie godziny dają się w rozgrywce rozsmakować, przez kolejne rozbudzają synapsy (poszukujące odpowiedzi na fundamentalne„jak tu uniknąć mikropłatności?''), a ostatecznie w nieinwazyjny sposób sięgają do portfeli. Przy założeniu, że postanowicie wyssać tego intensywnego łakocia do cna - będziecie się bawić pysznie. Ale ostrzegam, smakołyk to tak dobry, że mniej cierpliwi zakończą wesołą balangę finansowym kacem.

The Room Three - Android. Trzecia część wspaniałej gry.

Gra nie tylko zdumiewa skalą i rozmachem formy, lecz także zaskakuje bogactwem i świeżością treści. Po raz kolejny naturalnie sens gry stanowią łamigłówki logiczne, ale te tym razem nie mieszczą się w jednym „magicznym pudełku" ani nawet kilku odrębnych pokojach, ale rozciągają się na całe wielowymiarowe zamczysko powiązanych pomieszczeń i niezwykłych łamigłówek. To oznacza, że nie wystarczy już próbować wszystkiego na wszystkim. Jak nigdy wcześniej niezbędne są logiczne rozumowanie, wyobraźnia przestrzenna i pamięć do szczegółów.




Także dlatego, że rozwinięta została idea światów wewnątrz światów, które teraz bywają faktycznie wielopiętrowe. Otwarta struktura gry nie oznacza jednak wcale - co zresztą najlepiej świadczy o mistrzostwie twórców z Fireproof Studios - porzucenia gracza w zalewie wyzwań, obiektów i detali. The Room Three sprawnie wskazuje graczowi drogę, koncentrując się na obszarze, który należy eksplorować. Utknąć jest wprawdzie stosunkowo łatwo - jak zwykle przecież wystarczy przeoczony szczegół - ale ponownie w grze obecny jest znakomity system stopniowanych podpowiedzi.


Znacznie ważniejsza jest też fabuła, która prócz tego, że składa się na niesamowitą opowieść, to dodatkowo rzuca nowe światło na wydarzenia z poprzednich gier serii. W jej centrum ponownie znajduje się ezoteryczny pierwiastek Nuli, którego moc pozwala bez ograniczeń przemierzać czasoprzestrzeń. Tym razem jednak na ekranie pojawia się także poszukiwany dotąd bezskutecznie Craftsman -ten sam, którego dzieła mieliśmy możliwość poznawać i podziwiać od samych skromnych początków serii. Jeszcze śmielej też gra eksploruje wątki paranormalne, ocierając się przy okazji o prawdziwy horror. The Room Three zachwyca wreszcie rozmachem oprawy, która potrafi zrobić wrażenie także na weteranach serii. Eksploracja jak zwykle odbywa się "węzłowo", ale dbałość o szczegóły, mimo ogromnej skali całości, jest wzorowa. Za bogactwo formy i treści płaci się jednak sporymi wymaganiami sprzętowymi - obecne minimum stanowi ¡Phone 5 i ¡Pad 3 (wersji na Androida i PC możemy się pewnie spodziewać za jakiś czas). Tym z was zaś, którzy nie zetknęli się dotąd z fenomenem dzieł Fireproof Studios, polecam pierwszą część serii - jest ona dostępna w wersji iOS na telefony za darmo, a w tabletowej HD za jedno euro.

FIFA 16 Ultimate Team na Androida

EA dobrze wie, że taka marka jak FIFA generuje zyski głównie za sprawą ogromnej popularności oraz stale rosnącej bazy wielbicieli wirtualnego futbolu. Z tego też powodu nie może dziwić kolejna edycja mobilnej wersji tej kopanki przeznaczona na urządzenia Androida, która od jakiegoś czasu jest już dostępna w sklepikach z aplikacjami. 



FIFA 16 Ultimate Team oferuje podobne doświadczenia, co posiadający tę samą nazwę tryb w wersjach przeznaczonych na konsole i pecety. Możemy więc od podstaw tworzyć swój własny team, stopniowo rozwijać jego kadrę oraz szeroko rozumianą infrastrukturę szkoleniową i oczywiście rozgrywać mecze. Te ostatnie na ekranach nieco większych urządzeń mobilnych prezentują się rewelacyjnie - grafika cieszy oczy dużą liczbą detali, modele zawodników zostały wykonane ze sporą dbałością o odwzorowanie wyglądu prawdziwych piłkarzy, a cała rozgrywka toczona jest płynnie, choć na nieco słabszych pod względem specyfikacji technicznej tabletach animacja potrafi sporadycznie spowalniać. Sama gra jest darmowa, ale nie brakuje w niej najróżniejszych mikrotransakcji, z użyciem których można szybciej skompletować swój wymarzony skład. Warto dodać, że mecze rozgrywamy oczywiście przy pełnym polskim komentarzu, dodającym kolorytu wydarzeniom rozgrywającym się na boisku.

Angry Birds 2 Kody na szybkie odnawianie energii

 Co się stanie, kiedy nie uda się przejść etapu? Tracimy życie. Mamy ich kilka i odnawiają się zdecydowanie za wolno, bo aż pół godziny. Używamy nasz hack, ewentualnie wykupujemy je dzięki mikroplatnościom. W poprzednich częściach Angry Birds mogliśmy próbować przejść każdą planszę do woli i bez ograniczeń liczby prób. Tu tego nie ma. Po obejrzeniu reklamy dostajemy, co prawda, nowego, losowego ptaka, można też zdobyć kolejną talię kart ptaków i mocy, kupując je za dużą liczbę diamentów, na ich pozyskanie nie ma jednak szans bez mikropłatności lub zastosowaniu hacka. Zadanie jest tym trudniejsze, że każdy etap ma kilka podetapów z jedną pulą kart. Za udany ostrzał ładuje się pasek, a po wypełnieniu go dostajemy kolejną kartę, ale np. w czteroczęściowych etapach czy podczas walk z bossami to i tak stanowi bardzo ciężką próbę umiejętności i szczęścia. Kwitując jednym zdaniem, to już po chwili nabywamy się frustracji bezsensownie wysokim (bez płacenia) poziomem trudności i raczej odinstalujemy Agry Birds 2, niż wydamy kolejne pieniądze na obecne w tytule kryształy. Dlatego warto zapoznać się z naszym hackiem do gry Angry Birds 2 na system Android.





Stworzone przez studio Rovio gry z serii Angry Birds są niekwestionowanymi liderami w świecie prostej, niezobowiązującej mobilnej rozgrywki. Od czasów rozbijania umocnień świń za pomocą wystrzeliwanych z procy ptaków było sporo odsłon o zupełnie innej rozgrywce Cod walki turowej do wyścigów itp.]. W końcu po latach Rovio wraca do korzeni - Angry Birds 2 to klasyczna w założeniach, ale rozwinięta forma ich hitu. Czy jest tak dobra jak protoplasta?


Pierwsze wrażenie obcowania z Angry Birds 2 jest naprawdę pozytywne. Mamy rozwinięcie dobrze znanej formuły z wieloma nowymi smaczkami i wyraźnie poprawioną warstwą wizualną. Wszystko jest bardziej ostre, tła przewijają się w różnym tempie, dając poczucie głębi, silnik zniszczeń został dopracowany, a nawet bombardowane ptakami świnie potrafią lecieć w stronę gracza, a nie tylko w dwóch wymiarach. Ponadto dzięki ulepszonej, ale bazującej na tych samych założeniach mechanice czujemy się jak w domu i nie musimy na nowo uczyć się zasad, a tylko poznajemy dodatkowe, nowo wprowadzone elementy rozgrywki.

Sporo nowości

Cel jest prosty - pokonać ukryte w swoich fortyfikacjach świnie, wystrzeliwując z procy ptaki (w tym kilka nowych) o unikatowych umiejętnościach (np. wybuchające albo możliwe do dodatkowego nakierowania). Na razie po staremu. Za to tym razem są one przedstawione w formie kart i dzielą je z mocami (np. śnieżka, która zamraża uderzone elementy lub gumowa kaczka powodująca w miejscu wycelowania deszcz takich przedmiotów). Znacznym usprawnieniem jest możliwość wyboru, którego ptaka (lub mocy) chcemy teraz użyć, a nie zdawanie się na z góry ustaloną kolejność pocisków. Dodano też specyficzne interaktywne elementy na mapkach, np. wiatraki zmieniające trajektorie lotów i unoszące świnie czy wypluwające spadające na nie obiekty kwiaty, a nawet portale.
Co jakiś czas przyjdzie walka z bossem, którego trzeba trafić wiele razy lub mocniej zasypać ruinami budowli. Większym utrudnieniem jest do pewnego stopnia losowość ukształtowania plansz i często pojawiające się, latające np. balonem i lekko poruszające się świnie.



Wielka szkoda, że Rovio nie pozostało przy dotychczasowym modelu dystrybucji. Mielibyśmy albo bezpłatne Angry Birds 2 z reklamami, albo płatne w niezbyt wygórowanej cenie, a na deser całkowicie opcjonalne, niekonieczne do dobrej zabawy i wygranej mikroplatności w obu wersjach. Jednak stało się inaczej. Gra mimo dużego potencjału (lepsza grafika, większe dopracowanie, ciekawe nowe mechaniki w rozgrywce) straszy bardzo często koniecznymi do wygrywania mikropłatnościami, przy czym karze gracza za eksperymenty i bawienie się jak w piaskownicy. Dobra produkcja nie powinna mieć takich założeń. Chyba tylko wyniki finansowe srogo poniżej oczekiwań mogą skłonić Rovio do zmiany w kolejnych aktualizacjach. A może popularność Wściekłych ptaków jest na tyle duża, że konsumenci rzucą się na mikropłatności? Miejmy nadzieję, że bliższa prawdy jest pierwsza opcja, bo dostaniemy wtedy naprawdę godną kontynuację na poziomie z ogromną ilością dobrej zabawy. Na razie jest to mikroplatnościowy potworek.

Tiny Troopers 2 - Special Ops - Kody do gry.

Znane studio Gameloft nie próżnuje, racząc nas praktycznie co miesiąc minimum jedną nową pozycją, co gwarantuje dobrą zabawę a dla Nas, to kolejne wyzwanie aby napisać kody. Tiny Troopers 2, z którym mamy do czynienia, jest udaną mobilną kontynuacją części pierwszej, dostępnej wyłącznie na komputerach PC, oferując praktycznie niezmieniony mechanizm rozgrywki, przypominający kultową produkcją Cannon Fodder z ubiegłego stulecia. Kody do gry zostaną opublikowane w następnym tygodniu.





Gracz dowodzi małą grupą miniaturowych żołnierzy wykonujących w sposób nie tylko brutalny, ale i humorystyczny przeróżne militarne misje. Sterowanie polega na punktowym wskazywaniu miejsca na planszy, w które natychmiast udają się nasi podopieczni. Podobnie jest z atakiem na wrogich żołnierzy i fortyfikacje. Wystarczy zaznaczyć, co chcemy zniszczyć.

Widok pola walki jest izometryczny, co powinno przypaść do gustu zapalonym strategom, tym bardziej że Tiny Troopers 2 wymaga niejednokrotnie taktycznego podejścia do niektórych zadań. W szeregu zróżnicowanych misji gratką będzie możliwość odpierania fal wygłodniałych zombi.


Istnieje także aspekt RPG, czyli rozwijanie postaci i zmiany uzbrojenia z dość dużego arsenału. Grafika, za sprawą studia Gemeloft, jest dopracowana i bardzo efektowna, podobnie jak oprawa dźwiękowa.
Jedynym minusem Tiny Troopers 2 będzie ulubiony model płatności tego producenta, czyli nieśmiertelne Free to Play, z pełnym pakietem uciążliwych mikropłatności. Pomimo to gra potrafi zaciekawić to tego stopnia, że niełatwo się od niej oderwać, wykonując niekończącą się i przysłowiową ostatnią misję.

Demolition Derby Crash Racing na telefony z Androidem

Jeśli takie produkcje jak Carmageddon, czy cała seria Flat Out powodują szybsze bicie Twojego serca, to tytułowa gra jest dla Ciebie. Mamy tu do czynienia z klasykiem gatunku gier wyścigowych ściśle połączonych z destrukcją aut, które zostały przeniesione z konsol (psx) na Android. Choć słowo „wyścigi” jest tutaj użyte trochę na wyrost, bo dostępne misje oferują głównie całkowite wyeliminowanie przeciwników.




Elementem, na który zwraca się uwagę w takich produkcjach, jest grafika. Demolition Derby w tej kwestii nie można nic zarzucić. Model zniszczeń samochodów jest spory, podobnie jak fizyka jazdy. Cała oprawa wygląda dość przyjemnie dla oka. Co prawda swoją szczegółowością raczej nie grzeszy, to jednak nie wpływa to w sposób istotny na satysfakcję z rozgrywki. System sterowania nie jest skomplikowany i opiera się głównie na czterech przyciskach (gaz, hamulec i dwa kierunki), przez co łatwiej się nimi operuje, a tym samym przekłada się to na lepsze osiągnięcia w Demolition Derby Crash Racing. Do wyboru otrzymujemy niestety tylko trzy samochody, ale za to każdy możemy rozwijać na kilka sposobów, ulepszając elementy wpływające na zachowanie się danego modelu na trasie. Dostępnych trybów rozgrywki jest kilka, począwszy od klasycznej demolki, do standardowych wyścigów i innych premiowanych wyzwań czasowych.


Demolition Derby Crash Racing Jest to produkcja z kategorii Free to Play, więc bazuje na mikropłatnościach. Są wyświetlane także reklamy, choć te, na szczęście, pojawiają się tylko w przerywnikach pomiędzy misjami. Przez to gra w sam raz nadaje się na krótkie i efektowne sesje.

Sparkle Free . Ciekawa gra logiczna na Android.

Jest to bezpłatna odsłona jednej z dość popularnej serii gier logicznych, w których zdaniem gracza jest łączenie takich samych elementów. Saga Sparkle doczekała się już trzech części, niestety, wszystkich płatnych. Widać, że producent dostrzegł potencjał drzemiący w modelu Free to Play.




Gra nie różni się znacznie od poprzednich części i oferuje równie efektowną, a zarazem bajkową oprawę audiowizualną, przeplataną szczątkową fabułą, ale za to dobrze wkomponowaną w całość. Pod tym względem trudno znaleźć równie uroczą grę. Mechanizm rozgrywki także nie uleglzmianie, nadal rozbijamy przydługiego węża składającego się z różnokolorowych kul, za pomocą wyrzutni wyposażonej w ten sam oręż.

Przy założeniu, że im szybciej i sprawniej to zrobimy (czyli rozbijemy więcej niż trzy kule tego samego koloru), tym bonusy, jak i punktacja będą większe. Sparkle Epic oferuje szereg misji, następujących jedna po drugiej (bez możliwości dokonywania wyboru) i, jak łatwo się domyślić, stających się coraz trudniejszymi. Poziom szybko wzrasta, węży przybywa, a refleks gracza pozostaje niezmienny. Tutaj pojawiają się mikropłatności ułatwiające znacznie rozgrywkę lub możemy wykorzystać nasze hacki. Można je pobrać powyżej..

Niestety, pomimo usilnych prób ich ignorowania z czasem poziom gry staje się tak duży, że bez inwestycji realnej gotówki lub pobrania hacków raczej się nie obejdzie. Mimo wszystko warto dać Sparkle Epic szanse i przekonać się samemu, czy nasza zręczność i logiczne myślenie idą w parze z refleksem.

Goat Evolution. Gra na Android

 Kody do gry Goat Evolution są w trakcie tworzenia. Na łamach naszej strony można się ich spodziewać w ciągu miesiąca.
Goat Evolution to prosta, niezbyt mądra, ale zarazem relaksująca gra, w której podstawowym atutem jest zręczność placów. Produkcja, jak sama nazwa wskazuje, daje możliwość przeprowadzenia futurystycznej wizji postępu pospolitych kóz, poprzez łączenie takich samych osobników w celu przeprowadzenia przyspieszonej ich ewolucji. Gra rozgrywa się na kilku płaszczyznach  (przypinających kulę ziemską). Podczas naszej gry graliśmy, bez kodów i hacków. Zaczynamy od podstawowej, czyli zwykłego pola, na którym w niewyjaśnionych okolicznościach pojawiają się skrzynie zawierające naszych podopiecznych. Z tak utworzonego stada wybieramy takie same osobniki, aby je połączyć.


Robi się to w banalny sposób, nakładając jedną na drugą, aby uzyskać nowy gatunek i tak w kółko. W efekcie tych działań kozy przybierają coraz to bardziej monstrualny rozmiar i potworny wygląd, a tym samym przenoszą się na wyższą płaszczyznę. Następnie schemat się potarza, aż do osiągnięcia poziomu Bossa (czyli superkozy, wyglądem przypominającej koszmar senny) ulokowanego na samej górze (w chmurach). W każdej chwili możemy przenosić się dowolnie pomiędzy płaszczyznami, aby doglądać kolejne rzuty. Oczywiście kozy w międzyczasie nie próżnują.




 Poza odchodami raczą nas monetami, w myśl zasady: im większa koza, tym więcej przynosi pieniędzy, za które dokonujemy odpowiednich modyfikacji i ulepszeń przyśpieszających grę. Dość infantylnie to wszystko brzmi, ale Goat Evolution potrafi głęboko zrelaksować, dzięki czemu można jej wybaczyć mikropłatności i wszędobylskie reklamy.


Fallout Shelter - Poradnik do gry oraz kody

 To już kolejny w 201 5 roku start wielkiej komputerowej serii na nowym podwórku, czyli na mobilnych urządzeniach dla. W oczekiwaniu na premierę Fallouta 4 możemy się zagłębić w postapokaliptyczny świat na swoich smartfonach i tabletach. Co ciekawe, nie w klimatach RPG, jak w głównym nurcie serii, tylko w simowej strategii podobnej do Tiny Towers.

Fabuły w Fallout Shelter jako takiej nie ma. Po wybraniu nowej gry losujemy trzycyfrowy numer krypty i wcielamy się w zarządcę. Początkowo dysponujemy tylko komorą wejściową, pewnymi zasobami kapsli (waluta w grze) i kolejką pierwszych ochotników gotowych do zasiedlenia krypty.



Podstawy zarządzania

Szybko trzeba wybudować pomieszczenia generatorów mocy, pozyskiwania wody, kwatery czy stołówki. Rozrost schronu wiąże się z koniecznością wybudowania wind do niższych kondygnacji, zwielokrotniania danych pomieszczeń (lub ich poszerzania, stawiając takie samo obok, albo awansowania na wyższy poziom) i kruszenia blokujących budowę podziemnych skał. W miarę zwiększania populacji odblokowują się gotowe do budowy nowe pomieszczenia, np. magazyny czy laboratoria. Na początku często pod wrota przychodzą nowi chętni do życia w społeczności, później trzeba zadbać o trwający w długim cyklu przyrost naturalny, umieszczając w kwaterach pary.



Codzienność w krypcie


Dane pomieszczenie co określony czas produkuje pewną ilość potrzebnych do przetrwania zasobów. Aby przyspieszyć proces, można skorzystać z przycisku „rush”, który pogania pracowników, ale jego użycie wiąże się z ryzykiem katastrofy. Im częściej używamy tej opcji, tym ryzyko awarii większe.
Za wykonywanie zadań i zdobywanie osiągnięć gracz pozyskuje nowe kapsle lub pudełka z niespodziankami. Mogą to być nowi, atrakcyjniejsi niż typowi mieszkańcy, broń, apteczki lub pancerze. Ekwipunek jest potrzebny do zwiększania możliwości powodzenia wypraw naszych podopiecznych i mniejszego prawdopodobieństwa ich śmierci. Każdego można wysłać poza schron, aby zbierał walutę i ekwipunek, zwiększał swój poziom doświadczenia. Jako że świat po wybuchu nuklearnym jest niebezpieczny, to szperaczy na wyprawach lub wręcz nasz schron mogą zaatakować zmutowane zwierzęta albo bandyci. Część simów walczy, jeśli przemieścimy ich do atakowanego pomieszczenia, a część (głównie ciężarne kobiety i dzieci) od razu ucieka. Mogą zaistnieć też katastrofy takie jak pożar w schronie lub inwazja szczurów. Po pewnym czasie, kiedy populacja jest bardzo duża, wszystko robi się prawie samo i gra nie oferuje już dużego wyzwania. Można wtedy posiłkować się inną kryptą, bo są trzy sloty na odrębne poczynania w grze.



Wielu spodziewało się remaku którejś początkowej odsłony RPG Fallouta na urządzenia mobilne wzorem reaktywacji Baldur's Gala czy Wind Dale. Bethes-da podeszła do sprawy inaczej, oferując nie tyle produkcję RPG, co lekką i bardzo wciągającą zabawę w zarządzanie schronem. Uniwersum kultowej serii, ładna, powiązana ze stylem falloutowych grafik oprawa, a przede wszystkim radość z rozgrywki zachęcają do sięgnięcia po tę bezpłatną produkcję.

Co ważne, mimo modelu freemium, mikropłatności nie są w żaden sposób nachalne. Można za nie kupić kapsle lub pudełka z losowymi fantami, ale nie jest to konieczne. Dla fanów serii Fallout to zdecydowanie obowiązkowa produkcja pokazująca uniwersum od innej strony. Inni gracze też nie muszą przechodzić obojętnie, bo to po prostu dobrze pomyślana i bezpłatna gra.

Twitter Delicious Facebook Digg Stumbleupon Favorites More